Nie umiesz wytrzymać na diecie? Nie popełniaj tych błędów.

Nie umiesz wytrzymać na diecie? Nie popełniaj tych błędów.

Twoja dieta znowu nie działa, a kolejny jadłospis ląduje w koszu? Odliczasz dni do końca diety, aby w końcu zjeść, to co lubisz… a nawet kończysz odchudzanie wcześniej, bo ciągnie Cię do słodyczy? Może trzeba zmienić dietę na jakąś inną, nowszą, szybszą? Mimo wszystko próbujesz kolejny raz wpasować się w te dietetyczne narzucone ramy gotowych rozwiązań dietetycznych, mimo że czujesz, że to Ci nie służy?

Twoje odchudzanie może być przyjemne.

Zanim sięgniesz po nową dietę, zobacz, jakie popełniasz błędy i znajdź przyczynę braku swoich efektów.

Nie znajdziesz skutecznego rozwiązania, do póki nie znajdziesz przyczyny swojego problemu.

Jeśli myślisz, że potrzebujesz diety, żeby schudnąć, to jesteś w błędzie. Nie potrzebujesz żadnych diet, szybkich diet, nie potrzebujesz też diety o żadnej chwytliwej nazwie jak paleo, dukan, białkowa, IF, z niskim indeksem glikeczmicznym czy dieta Kwaśniewskiego. Nie potrzebujesz też żadnego postu, ani surowych wytycznych, co możesz i czego nie możesz jeść. Co więcej, jeśli zastanawiasz się nad konsultacją dietetyczną, lub szukasz pomocy w żywieniu, to tak naprawdę nie potrzebujesz nawet wiedzy, abym powiedziała Ci co powinieneś jeść, a czego unikać. Nie potrzebujesz usłyszeć kolejny raz „przestań jeść słodycze”, „nie podjadaj”, czy „przestań dodawać cukier do kawy i dolewać mleko”. Czy przypadkiem nie chodzi o to, że wiedza jest, a problem w tym, że nie potrafisz tego zastosować? Że wiesz, że nie powinieneś podjadać, a mimo wszystko wciąż to robisz? Przecież Ty to wszystko wiesz, a mimo tego, wciąż nasz nadwagę, wzdęty brzuch lub doskwierają Ci problemy zdrowotne lub nie możesz schudnąć. Co takiego różni moje podejście psychodietetyczne od tradycyjnego podejścia większości dietetyków, że cieszę się najbardziej, gdy moi pacjenci radzą sobie z odchudzaniem samodzielnie komponując swoją dietę? Czy to naprawdę takie dziwne, że cieszę się, gdy pacjent nie ode mnie gotowego jadłospisu, potrafi “jeść sam” i chudnie? No dobra, koleżanki mówiły, że tracę przecież jakąś część przychodu, bo układanie diet jest proste, a jednak mimo wszystko dążę do tego, by pacjent nie chciał kupić kolejnego jadłospisu. Nie chcę UZALEŻNIAĆ ludzi od diety. Moim celem jest pokazać Ci inną skuteczną drogę i pomóc jak największej liczbie osób. To marketing dietetyczny uzależnia Cię od DIETY i wmawia Ci, że DIETA jest Ci potrzebna. Przecież nie każda szczupła osoba ma dietę od dietetyka, a jednak jest szczupła. Gdzie jest sekret? Czy to ich cybermetabolizmy i wyjątkowe geny powodują, że nie tyją? To jest prostsze niż myślisz.

I owszem, potrzebujesz diety, sztywnych wytycznych, czy rozplanowanej szczegółowo dietoterapii, jeśli na coś chorujesz.
Klucz skutecznej współpracy ze mną kryje się w 4 prostych krokach: znaleźć przyczyny problemu, dostosować pod te problemy rozwiązanie (czyli ułożyć zalecenia), skomponować na ich podstawie wzorcowy jadłospis i dać wskazówki oraz narzędzia do samodzielnej pracy. A spotkać się można za miesiąc na kontroli i sprawdzić, czy wszystko idzie zgodnie z planem.

O tym, jak to nas oszukuje nasz własny system

Każdy z nas jest już na jakiejś diecie. Dieta to nic innego, jak po prostu kompozycja Twojego całodziennego żywienia. Możesz odżywiać się po swojemu, bez żadnej konsultacji z dietetykiem, co nie zmienia faktu, że też jesteś na diecie. Twoja babcia czy dziadek, którzy nigdy nie byli u dietetyka również są na diecie, choć nawet przez głowę im to nie przeszło! I właśnie ta Twoja dieta i Twoje dotychczasowe wybory doprowadziły Cię do miejsca, w którym jesteś teraz. Ten aktualny stan, charakteryzujący się, czy to nadwagą, czy otyłością wisceralną, czy brakiem energii, zgagą, czy wzdęciami, to efekt Twoich dotychczasowych wyborów dietetycznych. Dlatego też, jeśli chcesz poprawić pracę swojego organizmu, pierwszym krokiem jest wg Ciebie „przejście na dietę”. Myślę, że to słynne „przechodzę na dietę” powinno brzmieć raczej „chcę zmienić dietę”, albo „chcę jeść w zgodzie z moim organizmem” czy „chcę przestać jeść to, co mi szkodzi, by osiągnąć zdrową masę ciała”, albo “chcę zrozumieć dlaczego nie umiem się najeść bez słodyczy”.

Co ciekawe, każdy z nas ma wrodzony instynkt do tego, aby w sposób intuicyjny i tak naprawdę właściwy rozpoznawać godziny posiłków, ilości jedzenia i odpowiednio wybrać skład każdego posiłku. Każdy z nas jest najlepszym dietetykiem dla siebie, choć niestety do pewnego czasu… bo mnogość teorii dietetycznych przy jednoczesnym lekceważeniu sygnałów swojego organizmu i braku czasu na samoobserwację własnych reakcji na dany pokarm, skutecznie zaburzają nasze zdolności do zdrowego odżywiania w samodzielny sposób. Bardziej patrzymy na to, jak NALEŻY jeść, co mówią media, jakie diety są najskuteczniejsze, niż na to, jak TRAFIĆ w żywienie zgodne z moim zapotrzebowaniem. My dietetycy, znaleźliśmy sposoby, żeby zrobić to za Ciebie: wyliczyć wartość energetyczną diety i ułożyć do tego jadłospis. Przecież, gdybyś umiał jeść w odpowiedzi wyłącznie na głód i wybierał to, co wiesz, ze powinieneś wybierać (a wierzę, że posiadasz ogrom wiedzy na temat dietetyki), to nie potrzebowałbyś jadłospisu. No może wtedy, gdy masz już na tyle zaburzony metabolizm, że zwykła dieta już na Ciebie nie działa i aby schudnąć, czy poprawić zdrowie potrzebujesz diety leczniczej dostosowanej pod kątem zaburzeń metabolicznych. Jednak… gdyby spojrzeć wstecz jeszcze o kilka, czy kilkanaście lat wcześniej, to właśnie Twoja niewiedza, czy brak umiejętności zastosowania właściwego dla siebie żywienia i sięganie po atrakcyjną żywność naszych czasów, spowodowała te problemy. Tak czy inaczej, nikt nie doprowadził do Twojej nadwagi, czy rozjechania metabolizmu za Ciebie.

Dlaczego samodzielne odchudzanie bez diety jest takie trudne?

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlaczego tak ciężko jest Ci przestać jeść słodycze? Albo dlaczego objadasz się wieczorami lub nie potrafisz najeść się bez pieczywa? Problem jednak w tym, że żywność, która jest obecnie dostępna aż w ok. 80 % należy do żywności przetworzonej, oczyszczonej, mało wartościowej, w dodatku jest ciężka do strawienia i nieodżywcza, przez co nasze instynktowne odżywianie się, a dokładnie a nasze rytmy głodu i sytości zostają rozregulowane już od pierwszych lat naszego życia. Powiedzmy sobie szczerze, czymże tak naprawdę jest żywność, którą mamy w sklepie? Przede wszystkim są to gotowe szybkie dania, pseudo jedzenie w formie ciasteczek, wypieków, batoników w kształcie dinozaurów, króliczków i gwiazdeczek. Są to produkty tak przetworzone, że jeśli patrzysz na coś i nie przeczytasz składu, to nawet nie wiesz, czy jest to produkt, który dostarczy Ci tych składników, jakich potrzebuje w tym momencie Twoje ciało. W naturze, łatwo jest rozpoznać, która żywność dostarcza węglowodanów, która białek, a po jaką sięgnąć, by uzupełnić tłuszcze. Kiedyś rozpoznawanie żywności i płynących z niej korzyści odbywało się w sposób naturalny. Patrząc na kaszę gryczaną wiedziałeś, że to węglowodany, Twój organizm też to wiedział, dlatego po wysiłku fizycznym podpowiadał “zjedz kaszę”. Kiedyś było inaczej, nie mówię, że lepiej i prościej, jednak z uwagi na powszechniejszy dostęp do czystych produktów (składników), niż do gotowych dań, nasze żywienie intuicyjne miało zupełnie inny wymiar. W czasach prostej nieprzetworzonej żywności, jeśli pojawił się moment głodu, łatwiej było odróżnić, jakich składników potrzebuje organizm. Jeśli zgodnie z informacjami wysyłanymi przez organizm miałeś potrzebę uzupełnienia węglowodanów, zjadałeś po prostu kanapkę z masłem i pomidorem lub ziemniaki z kefirem. Jeśli organizmowi brakowało energii z tłuszczów oraz składników budulcowych, pojawiała się ochota na kawałek kiełbasy lub jajecznicę na boczku. Nie tylko ja, ale też badacze, w tym osoby zajmujące się psychologią żywienia, również zgadzają się z tym, że gdybyśmy jedli w zgodzie z naszymi wewnętrznymi potrzebami oraz w dodatku wyłącznie w odpowiedzi na prawdziwy głód, nie mielibyśmy problemów z nadwagą i otyłością oraz objadaniem się. Naprawdę, człowiek rodzi się z takimi ekstra umiejętnościami, że sam potrafi rozpoznać, kiedy jest głodny i jakiego żywienia potrzebuje, by ten głód zaspokoić. Na przestrzeni kilkuset lat produkcja żywności nabrała zupełnie innego wymiaru, a jedzenie do którego mamy obecnie dostęp wraz ze stresującym trybem życia, wpłynęło na powstanie zaburzeń w wewnętrznym systemie samokontroli.
Duży wybór pseudo-żywności nie jest tak naprawdę wygodą i przywilejem naszych czasów, ale jednym wielkim ryzykiem dla nas i naszego zdrowia. Ta ogromna fala dietetycznych możliwości umożliwia nam sięganie po produkty, które w większości nie zaspokajają potrzeb naszych komórek i są zlepkiem kilkudziesięciu składników, posklejanych w taki sposób, by powodowały przyjemność, szybkie dostarczenie cukru, bez związku z potrzebami ODŻYWIENIA naszych komórek. To właśnie te produkty z długą listą dodatków zaburzają nasze naturalne zdolności odczuwania głębi smaku i zdolność do rozróżniania prawdziwego głodu od zachcianki!

Odeszliśmy zupełnie od świadomości tego, że żywienie jest niezbędne do przetrwania i że jemy tylko po to, by nasze ciała pracowały na wysokim poziomie. Teraz jedzenie jest w większości przyjemne, pociesza, przytula, pomaga rozładować emocje, jest formą odstresowania, używamy go jako nagrody, czy jako formy podziękowania. Na zakupach widać przepełnione koszyki produktów przetworzonych, których nasz organizm nie rozpoznaje: dietetyczne płatki fitness, fit batoniki proteinowe, owocowe jogurty, gotowe sosy, gotowe zapiekanki, cukierki, ciasteczka, czy chipsy! Są to produkty zupełnie nienaturalne, które leżąc w Twojej lodówce nasilają Twoje łaknienie, a przy okazji tłumią głód na bardzo krótki czas. Naturalnie jeśli odżywiasz się we właściwy sposób, jesteś w stanie racjonalnie dokonać wyboru, ponieważ głód narasta w stopniowy sposób. W tym czasie spokojnie zdążysz przygotować posiłek i zaspokoisz niedobory energetyczne, czując przy tym przyjemną sytość. Natomiast, jeśli Twoja dieta opiera się na produktach przetworzonych, żyjesz w stresie, nie ruszasz się, a Twoja gospodarka węglowodanowa jest przez to rozregulowana, pojawia się problem. Z jednej strony wiesz, co powinieneś jeść i co jest zdrowe, jednak, w momencie stresu, czy spadku cukru wchodzisz na etap walki z samym sobą, spowodowany potrzebą szybkiego zaspokojenia energii. Nie potrafisz odróżnić stresu od głodu. Reagujesz jedzeniem, gdy czujesz smutek. Sięgasz po czekoladę, w dniu, gdy nie miałeś czasu na odpoczynek i przyjemności. To wszystko dodatkowo osłabia Twoje siły samokontroli i zdolności do racjonalnego podejścia do problemu. W ten sposób walczysz sam ze sobą, by nie sięgnąć po kolejne ciastko, bo to pierwsze było tak dobre, że nie wytrzymasz, by się oprzeć przed kolejnym.

Czy to właśnie o to chodzi w zdrowym świecie, by wszystko kręciło się wokół walki ze sobą? By mieć szybki dostęp do produktów, których jedzenie jest czystą przyjemnością, bez wartości odżywczej? Halo, halo, chyba zapomnieliśmy o tym, że jedzenie służy odżywieniu naszych komórek, a nie naszej psychiki! Producenci też o tym wiedzą, jednak czy producentowi żywności zależy na tym, aby zapewnić Ci zdrowie i abyś jadł kaszę gryczaną z brokułem po której będziesz syty przez 4 godziny, czy może kulki w czekoladzie z chrupiącym crunchy z liofilizowanymi truskawki w środku, od których nie potrafisz się oderwać i kupisz kolejną i kolejną paczkę? Czy producenci jedzenia prowadzą swoje biznesy po to, by zadbać o Twoje komórki ciała i je odżywić, czy po to by zarobić na produktach, od których jesteś uzależniony? Producenci żywienia to nie lekarze, ani dietetycy. Dla nich nie liczy się to, jak będziesz się czuł i na co zachorujesz, ale czy wystarczająco posmakuje Ci ich nowy produkt, by sięgnąć po jeszcze jeden. Tylko, co zrobić, gdy sprawy zaszły za daleko, a metabolizm i samokontrola przestały z Tobą współpracować na tyle, że pomimo zdrowej diety wciąż szukasz słodyczy, a co więcej Twoje starania i tak nie powodują oczekiwanego spadku wagi?

Nie dieta, ale zmiana diety

Jak to się dzieje, że do nas dietetyków, przychodzą osoby i potrzebują diety? Czy tak naprawdę moi pacjenci nie wiedzą, co powinni jeść? No jasne, że wiedzą, tylko mają zaburzoną współpracę ze swoim własnym organizmem. Po wielu latach nieprawidłowego żywienia i testowania diet, możesz mieć też zaburzony metabolizm. Wtedy nawet, jeśli wiesz, jak wygląda zdrowe odżywianie, to niestety u pewnych osób może nie zadziałać. Ktoś powiedział, że trzeba jeść 5 razy dziennie, że trzeba jeść pełnoziarnisty chleb i kupować wszystko chude. Robisz to od 10 lat i nie zadziałało? Masz do siebie pretensje, ze nie wyrabiasz się z gotowaniem 5 posiłków i że nie lubisz owsianki? Jeśli do tej pory nie zadziałało to tym razem też nie zadziała. Być może Twoim problemem jest insulinooporność, stan zapalny czy zaburzenia wchłaniania, dlatego dieta musi być dopasowana i ułożona pod Twój metabolizm, a nie pod ogólne wytyczne. Gdyby wszyscy utrzymywali prawidłową masę ciała jedząc 5 posiłków dziennie opartych na węglowodanach, owocach i produktach zbożowych oraz pełnoziarnistym pieczywie, wszyscy bylibyśmy szczupli. Nie patrz na ogólne zalecenia i wytyczne, bo nikt nie zna Twojej sytuacji i Twojego metabolizmu. Dlaczego oczekujesz innego efektu, robiąc cały czas to samo? Jeśli do tej pory nie zadziałało, to nie zadziała. Skup się na tym, co doprowadziło Cię do problemu oraz wykonaj badania laboratoryjne, które pomogą nam sprawdzić, gdzie leży problem braku efektów i dostosować nowy styl żywienia pod Twój metabolizm, a tym samym zmniejszyć chęć na słodycze i podjadanie.

Dobierz liczbę posiłków uwzględniając swoje możliwości. W zdrowym żywieniu chodzi o to, by dobrać ilość posiłków pod daną osobę. Jeśli masz zwyczaj jadać 4 posiłki, ale pomiędzy nimi masz ochotę na coś jeszcze, w związku z tym pojawia się podjadanie, należy skomponować dietę tak, aby w nowym planie dnia były nadal 4 posiłki, ale zbilansowane w taki sposób, który będzie dawał sytość do czasu kolejnego posiłku (co najmniej za 3 godziny). To podjadanie pomiędzy posiłkami zaburza cały efekt redukcji wagi. Jeśli po 2-3 godzinach od zjedzonego posiłku czujesz głód, to znaczy, ze posiłek nie był odpowiednio skomponowany. Nawet w książkach dla studentów medycyny z fizjologii człowieka dowiemy się, że stan sytości trwa do 4 godzin po zjedzonym posiłku.

Jesz zdrowo, a mimo to nie chudniesz?

Potrzebujesz zmiany swojego odżywiania! Tak! Potrzebujesz zmienić swoje „zdrowe odżywianie”, na inne „zdrowe odżywianie”. Nie chodzi o to, by było jeszcze zdrowiej, ale o to, że jeśli widzisz, że Twój sposób żywienia powoduje, że nie czujesz się dobrze, to znaczy, że Twoja dieta Ci nie służy. A jeśli Twoja „zdrowa” dieta powoduje, że Twoja waga nie spada, to znaczy, że ta dieta wcale nie jest dla Ciebie „zdrowa”. Nawet jeśli jest to najzdrowsza dieta świata, to nie musi od razu oznaczać, że jest dobra dla Ciebie i że musisz czuć się dobrze. Każdy jest inny i każdy ma inny metabolizm. Jeśli jesteś zdrowy i nie masz problemy z odchudzaniem, każda zdrowa dieta zadziała. Jeśli do tej pory żadna zdrowa dieta nie działała zrób badania, szukaj przyczyn, a potem pomyśl jak zaplanować swoje żywienie lub skorzystaj z pomocy specjalisty, który dopasuje dietę pod Twój metabolizm. Jeśli pacjent mi mówi, że je zdrowo ponieważ pije owocowe soki, je codziennie owsiankę na śniadanie, w każdym posiłku je owoce lub warzywa, ale unika mięsa, a przy tym ma siedzący tryb życia, od razu wiem, co jest na rzeczy i że takie żywienie nigdy nie przyniesie efektu. W tym przypadku dieta musi uwzględniać naszą aktywność i możliwość spalenia tej owsianki i tych regularnie dostarczanych węglowodanów. Jeśli osoba ma dodatkowo otyłość brzuszną, uwzględniam poziom tkanki tłuszczowej wisceralnej, by dostosować ilość węglowodanów w diecie. Jeśli wiem już, że problemem jest insulinooporność, często proszę o wykonanie badania krzywej cukrowej i insulinowej, by odpowiednio rozłożyć posiłki w czasie w ciągu dnia. Powtarzam raz jeszcze: nie znajdziesz rozwiązania, jeśli nie znasz przyczyny. Nie ułożysz skutecznej diety, jeśli nie wiesz, jak Twój organizm spala kalorie, a w jakich momentach je odkłada.

Kolejnym punktem do pracowania nad własnym żywieniem jest samoobserwacja. To jest to, co powinieneś mieć we krwi i analizować, w jaki sposób zjedzony posiłek wpływa na Twój apetyt oraz jak Cię nasyca. Na pewno masz w ciągu tygodnia takie momenty, kiedy czujesz, że po posiłku zjadłbyś coś jeszcze, a są też takie gdy czujesz się pełny, pomimo tego, że zjadłeś coś, co miało niewiele kalorii. To wynika z naszego metabolizmu i reakcji trzustki na wzrastający poziom glukozy oraz jest efektem umiejętności komórek Twojego ciała związanych ze spalaniem dostarczonych składników. Jeśli nie masz czasu, by analizować posiłek po posiłku samodzielnie, zajmujemy się tym na konsultacji. To, co biorę pod uwagę to momenty, w których pojawiają się zachcianki na słodkie, wpływ zjedzonego śniadania na nasilenie apetytu wieczorem (często słodkie śniadanie, zwiększa prawdopodobieństwo sięgania po słodkie w kolejnych porach dnia), czy głód, który nie znika, niezależnie od zjedzonego posiłku. To dotyczy osób, które niezależnie, co zjedzą, wiecznie chodzą głodne, a sytość czują dopiero, gdy zjedzą obiad i cukierka, albo nasycą się do pełna podwójną porcją. To też jest problem i to też ma swoją przyczynę. Nawet, gdy wprowadzam dietę na podstawie jadłospisu, nigdy nie mówię, że to jest idealny sposób żywienia dla danej osoby. Wprowadzona dieta z nowym rozkładem posiłków, która jest dostosowana pod metabolizm, wciąż wymaga samoobserwacji. Za to dzięki temu, sam potrafisz przeanalizować, które posiłki sycą Cię bardziej, a po których masz ochotę sięgnąć po coś jeszcze. Jeśli po zjedzeniu posiłku, po dwóch godzinach wciąż masz ochotę coś zjeść, ten posiłek także wymaga modyfikacji.

Nie myśl, że czegoś nie możesz

Jeśli chcemy zmienić skutecznie Twój sposób odżywiania, to naszym wspólnym obowiązkiem jest znaleźć takie posiłki, które będą Ci sprawiały przyjemność. Nie mogę zmusić Cię do jedzenia produktów, których nie lubisz, bo prędzej czy później wrócisz do tych, które wnoszą tę niezbędną przyjemność do Twojego życia. To prawda, że dieta jest obowiązkiem każdego z nas i że bez jedzenia nie ma życia, ale dieta powinna być niewątpliwie przyjemna. Jeśli uważasz, że zdrowe jedzenie nie może być smaczne, a że dieta bez słodyczy to nie dieta, to chyba jeszcze nie do końca znasz siebie! 🙂

U większości moich pacjentów problemem jest to, że brakuje im pomysłu w jaki sposób połączyć zdrową dla siebie dietę i jednocześnie jeść to, co się lubi. Ja też lubię słodycze i wiem, że są smaczne, ale uwielbiam też sałatkę z burakiem i kozim serem. Wiem, że jeśli codziennie w mojej diecie są produkty, które lubię, nie muszę szukać przyjemności w słodyczach, które spowodują, że przytyję. Czy nie tak samo to działa u Ciebie? Przecież to właśnie o to chodzi, by jeść to, co się lubi, w taki sposób by nie spowodować wzrostu wagi. BINGO! Nie znam osoby która nie lubi spaghetti bolognese, czy omleta z łososiem lub koktajlu czekoladowo bananowego. Nawet jeśli Twój stan zdrowia nie pozwala na zjedzenie niektórych składników, możesz zjeść omleta bez białego pieczywa, a makaron do spaghetti zastąpić makaronem ryżowym. Jeśli wiesz, co lubisz, możesz zjeść wszystko, pamiętając jedynie o tym, by komponować swoje posiłki z produktów, które Cię odżywią, będą dawały sytość i wpłyną pozytywnie na glikemię poposiłkową tak aby wyeliminować chęć na słodycze i poposiłkowe procesy magazynowania tłuszczu. Jeszcze przed konsultacją każdy z moich pacjentów przygotowuje się do wizyty wypełniając ankietę, gdzie przygotowuje dla mnie listę produktów lubianych i nielubianych. Podczas konsultacji omawiamy tę listę, szukamy możliwych zastępników oraz dań, które będą sprzyjały osiągnięciu szczupłej sylwetki i powrocie do zdrowia. Bardzo mnie cieszy, gdy słyszę od pacjentów, że nigdy nie byli tak szczęśliwi, jak teraz na diecie odchudzającej, albo że nie spodziewali się, że niektóre połączenia będą tak smaczne. Mam też pacjentów, którzy przychodzą do mnie po dietę, pomimo tego, że już nie potrzebują się odchudzać. Robią to tylko dlatego, że brakuje im pomysłów i nie mają czasu myśleć, co ugotować, a wiedzą, że mój jadłospis trafi w ich smaki. Ja nie muszę być mistrzem kuchni, by skomponować smaczną dietę. Możesz to zrobić sam, tak samo jak ja, czyli zastosować wiedzę oraz swoje preferencje smakowe w kuchni. Dlatego, jeśli zaczynasz przygodę z dietą pożyczoną od koleżanki, nie dziw się, że nie będzie Ci smakowała. Jeśli dietetyk układa plan, nie pytając co lubisz, albo co jest dla Ciebie ważne w nowej diecie, nie spodziewaj się, że wytrzymasz długo. Na diecie ma być smacznie i koniec. Jeśli czegoś nie lubisz, to tego nie jedz.

“Nie da się, nie można, nie mogę, muszę, powinnam…”

Każdy z nas ma też jakieś swoje uprzedzenia, co do teorii dietetycznych i ich wpływu na organizm. Musisz wiedzieć, że to właśnie te teorie, które nosisz w swojej głowie mogą blokować i ograniczać Twoje skuteczne odchudzanie.  Mogą uszczuplać Twoją dietę pozbawiając ją przyjemności, tylko dlatego, że myślisz, że czegoś Ci nie wolno! Z czym najczęściej się spotykam? Wypiszę kilka przekonań, które słyszę w trakcie konsultacji od moich pacjentów, a może wśród nich znajdziesz coś, w co również wierzysz:

  • Banany tuczą
  • Ziemniaki są złe
  • Boczek jest zły
  • Jajecznica na maśle jest tucząca
  • Nie mogę jeść orzechów, bo to tłuszcz
  • Nie mogę jeść owoców, bo mam insulinooporność
  • Muszę jeść często, a mało
  • Jeśli jem pieczywo, to nie smaruję masłełkiem, bo to kalorie
  • Nie można jeść owoców po 12:00
  • Śniadanie musi być największym posiłkiem w ciągu dnia
  • Nie można jeść po 18:00
  • Należy jeść 5 posiłków dziennie
  • Czerwone mięso jest rakotwórcze
  • Mięso jest niezdrowe
  • Owsianka jest najzdrowszym pomysłem na śniadanie
  • Zdrowa dieta wymaga codziennego gotowania
  • Warzywa są niesmaczne
  • Nie da się jeść smacznie i zdrowo
  • Nie umiem schudnąć, próbowałam już wszystkiego

Czy wiesz, że to wszystko bujdy? Te Twoje przekonania, które masz w głowie to tylko teorie, które nijak mają się do prawdy 🙂
Powiem Ci, że możesz robić wszystko odwrotnie i dopiero wtedy osiągniesz sukces.
Po co wmawiać sobie, że nie możesz bananów? Przecież nie od banana się tyje, a od kalorii i ich wpływu na metabolizm. Tęsknisz za kanapką z masłem? Będziesz ją jeść, tylko wiedz, że problemem pewnie nie jest masło, a zapewne niewłaściwie wybrane pieczywo. Nie umiesz schudnąć, bo nie lubisz gotować? To bądź na diecie bez gotowania. Możesz nawet nie mieć w domu kuchenki i nie będzie to zupełnie żadnym problemem. Jeśli myślisz, że nie da się smacznie i zdrowo… to sądzę, że właśnie odpowiedziałeś sobie, na pytanie, dlaczego wytrzymujesz na diecie tylko tydzień 😉 Najlepsze jest to, jak kupujemy drożdżówkę, bo brakuje nam pomysłu, a ograniczamy zdrowe produkty bo przecież nie można jeść mięsa, jajek, że tłusty ser to zły ser, że ziemniaki tuczą, a omlet z serem pleśniowym to bomba kaloryczna. Im więcej błędnych przekonań w Twojej głowie, tym trudniej będzie Ci wytrzymać na takiej diecie, a im więcej rygoru i ograniczeń, tym mniejsze zasoby psychoenergetyczne do tego, by powstrzymać się przed słodyczami. Jeśli dieta jest karą i przymusem, to osłabisz swoją psychikę na tego typu diecie do tego stopnia, że słodycze będą jeszcze bardziej pociągające i łatwiej się na nie skusisz. A jeśli masz problem ze słodyczami, to już niedługo pojawi się specjalny materiał dla osób uzależnionych od słodyczy wraz z 4-tygodniowym jadłospisem.

Daj sobie trochę luzu, nawet jeśli pracujesz z gotowym jadłospisem

Mając gotowy jadłospis musisz czuć się luźno! Moi pacjenci z reguły nie piszą do mnie „hej został mi ogórek, co z nim zrobić?” bo wiedzą, że mogą go zjeść, kiedy chcą, nawet jeśli nie ma go w diecie. Sama nie marnuję żywności, w domu nigdy się nie przelewało, a słoik z masła orzechowego, który wyrzucam wygląda jakby nigdy nie było w nim ani grama masła. Moi pacjenci sami wiedzą, że jadłospis jest tylko podpowiedzią i inspiracją. Jadłospis służy temu, by nauczyć się rozpoznawać sygnały głodu i sytości, ale aby do tego doszło musisz przez pewien czas być na nieprzetworzonej diecie i zrobić reset twoim kubkom smakowym. Przyda się zmniejszenie apetytu na słodycze, czyli stopniowe obniżanie progu słodkości. Intuicyjne jedzenie jest świetnym pomysłem, ale dla osób które potrafią rozpoznawać swoje prawdziwe potrzeby i jedzą WYŁĄCZNIE w odpowiedzi na GŁÓD. Jeśli do tej pory jadłeś codziennie słodycze i od dziś zaczniesz odżywiać się intuicyjnie, to z rana sięgniesz po batona i kawkę, bo właśnie masz na to ochotę i jest to zgodne z Twoją prawdziwą potrzebą. Problem w tym, że w wyniku dotychczasowych wyborów i rozregulowanej gospodarki cukrowej, Ty naprawdę potrzebujesz tego cukru rano. I jeśli tak jest, że słodycze są problemem, Twoja intuicyjna dieta powinna być na początku poprowadzona przez specjalistę, dlatego pierwszy jadłospis zazwyczaj zawsze jest potrzeby. W takim przypadku najważniejszym moim celem, który przyświeca mi podczas opracowywania diety jest, to aby dieta uwzględniała kilka ważnych punktów, które jednocześnie są odpowiedzią na dotychczasowe problemy.

Co musi zrobić Twoja dieta, byś z łatwością mógł ją stosować?

  • Uregulować gospodarkę węglowodanową, a tym samym zmniejszyć chęć na słodycze,
  • Zadbać o prawidłowy poziom glukozy we krwi (czyli w posiłku nie może być więcej cukru, niż jesteś w stanie spalić),
  • Uwzględnić odpowiednią kaloryczność diety, tak aby osiągać efekt redukcji masy ciała (nie ma odchudzania bez ujemnego bilansu kalorycznego),
  • Wprowadzić taką ilość posiłków, by dieta była możliwa do realizacji,
  • Zadbać o to, by opracować plan na bazie produktów lubianych przez Ciebie lub nawet zaskoczyć ciekawym połączeniem. Posiłki mają dawać satysfakcję kubkom smakowym,
  • Unikać w jadłospisie produktów nie lubianych – to skutecznie zachęca do wyrzucenia diety. Jeśli ktoś Ci powiedział, że musisz jeść awokado, a jednak go nie lubisz, to nawet nie zastanawiaj się, jak go przemycić w diecie. Po prostu go nie jedz.
  • Dostosować produkty pod wyniki badań i ograniczyć te, które nie są wskazane (tutaj już będzie potrzeby dietetyk),
  • Zadbać o to, by nowa dieta odpowiadała możliwościom czasowym danej osoby. Co z tego, że będziesz jadł to, co lubisz jak musisz stać w garach 😉
  • Wprowadzić takie posiłki w plan, które zabierzesz do pracy (ciężko byłoby nosić zupę na obiad, gdy pracujesz w plenerze, a tam nie masz nawet kuchenki, by ją podgrzać),
  • Uwzględnić możliwości finansowe. Jeśli komfortowo czujesz się na prostej i łatwej diecie, niż na takich eksperymentalnych posiłkach niczym od Magdy Gesler, to zrób tak, by było prosto, a nie wymyślnie.
  • Dieta ma wywołać odpowiednią odpowiedź hormonalną, pomóc w rozpoznawaniu oznak głodu i sytości, nauczyć prawidłowego komponowania posiłków i źródeł produktów, z jakich należy swoje posiłki produkować. Ważne są proporcje, bo nawet najzdrowsze na świecie awokado, czy prawdziwa gorzka czekolada zjedzone w nadmiarze nie będą sprzyjały redukcji wagi. Jakość jest ważna, ale kalorie się liczą. Chcę nauczyć Cię nawyku pamiętania o warzywach, spokojnego jedzenia, przerwania posiłku w odpowiednim momencie sytości. Do tego nie potrzebujesz mieć cały czas gotowej diety.
  • Uwzględnić sezonowość i dużo luzu! Jeśli w okresie letnim nie możesz rozstać się z truskawkami, możesz je jeść nawet dwa razy dziennie, codziennie, przez całe 2 tygodnie i nic się nie stanie, o ile jesz w zgodzie z prawdziwymi potrzebami organizmu i przestajesz w momencie sytości. Nawet bez mojej wiedzy, jestem przekonana, ze sam masz świadomość, że nie najesz się porcją samych truskawek na dłużej niż 1 godzinę, ale jeśli zjesz je w formie koktajlu z masłem orzechowym i kefirem, przedłużysz sytość do kilku godzin. O to właśnie chodzi.
  • Nauczyć Cię, że możesz jeść swoje ulubione produkty, w odpowiedni sposób. Musisz też wiedzieć, że nawet zdrowe jedzenie, które lubisz powinno być odpowiednio wpasowane w bilans diety. Co to znaczy? Każdy nawet mniej zdrowy czy bardziej kaloryczny produkt da się wkomponować w dietę – kwestia tylko, w którym posiłku i w jaki sposób (oczywiście pomijam osoby, które eliminują produkty ze względów zdrowotnych, jak np. celiakia). Jeśli uwielbiasz wafle ryżowe w gorzkiej czekoladzie i wiesz ze bez nich nie wyobrażasz sobie życia, a już tylko odliczasz dni do końca „diety”, by po zredukowaniu masy ciała do idealnej wagi nadrobić czas, w którym ich nie jadłeś, to już teraz warto wziąć to pod uwagę. Tak naprawdę możesz jeść wafle, możesz jeść wafle nawet codziennie i schudnąć, o ile wkomponujesz je w dietę zgodnie ze swoim metabolizmem. Odpowiednią formą mogą być wafle z dodatkiem surowych owoców i tłuszczu jak np. masła orzechowego. Zjedzone w takiej kompozycji mogą wywołać odpowiednią sytość. Na tym właśnie polega zdrowe podejście do diety, aby mieść w jadłospisie to, co się lubi i w formie w jakiej się lubi, tylko w odpowiedniej dla siebie ilości. Możesz też uczyć się samodzielnie komponować posiłki i robić to sam, bez pomocy dietetyka. Przyda Ci się dzienniczek samoobserwacji, by monitorować „po jakim czasie od spożycia 4 wafli ryżowych zrobię się głodny”. Następnym razem wprowadź zmianę dodając do 4 wafli garść orzechów i porcję jagód i tak samo obserwuj siebie. Na co dzień oczywiście nie robimy tak, bo nie mamy na to czasu i wolimy oddać to w ręce specjalisty, który pomyśli o tym za nas i zrobi tak, byś mógł jeść co lubisz, bez uczucia, że jesteś na diecie. Dlatego idziesz do dietetyka.

Jeśli myślisz ze czegoś nie możesz jeść, albo że przytyjesz od jednego produktu, jesteś w błędzie. Nie rozpatruj jednego składnika, jako wyznacznika Twojej diety. Liczy się cały dzień, tydzień i miesiąc. Jeden dzień nie sprawi, że przytyjesz i jeden dzień nie sprawi, że schudniesz. To tylko jeden dzień z całego Twojego życia. Zrób tak, by Twoje żywienie było przyjemne tu i teraz. Odrzuć myśli typu „wytrzymam jeszcze 2 miesiące”. Zadbaj o przyjemności ze zdrowej diety już teraz nawet, a nawet jeśli proces zrzucania tkanki tłuszczowej będzie przebiegał wolniej, to będziesz zadowolony, szczuplejszy i z brzuchem pełnym jedzenia, które lubisz. Jeśli zadbasz o siebie i stały dostęp do produktów, które sprawiają Ci przyjemność, nie będziesz myślał o końcu diety.
A jeśli szukasz diety jako rozwiązania problemu z nadwagą i jesteś w stanie zmusić się do wszystkiego, byleby tylko był dobry efekt, to jak będzie wyglądało Twoje żywienie po zakończeniu diety? Czy nie będą to te same nawyki i produkty, które doprowadziły do stanu, w którym teraz jesteś?

Comments (1)

  • Wojciech

    Hej!

    Fantastyczny artykuł. Dobrze napisany i merytoryczny. Dzięki za niego!

    Ze swojej strony mogę podzielić się refleksją, że po stosowaniu wielu diet, często człowiek nie zwraca nawet uwagi na to, czy jedzenie mu smakuje, ba! nawet na to jaki ma smak. A smak jest ważny.

    Stan, który nazwałaś intuicyjnym jedzeniem to moja szklana góra i mam nadzieję, że w końcu na nią wejdę.

    Jeszcze raz dziękuję i nie mogę doczekać się kolejnych wpisów! 🙂

Napisz Komentarz